Marketing manager czy interim marketing manager?

Czym się różnią i kogo naprawdę potrzebuje Twoja firma?

Autor: Sebastian Śnieciński | panwokularach.pl
Czas czytania: ok. 12 minut

#interimmanager #marketingB2B #zarzadzaniemarketingiem #ecommerceB2B #panwokularach

Dwa światy, jedno stanowisko

Od ponad dwudziestu lat pracuję z firmami produkcyjnymi, dystrybucyjnymi i hurtowymi. Widziałem marketing prowadzony na dziesiątki sposobów: przez etatowych managerów z wieloletnim stażem, przez agencje, przez „panią Kasię od faktur, która przy okazji robi Facebooka”, a coraz częściej przez interim managerów, którzy wchodzą do firmy na kilka miesięcy i robią porządek.

Sam działam w modelu bardzo bliskim interim managementu. Wchodzę do organizacji z zewnątrz, na czas określonego projektu, i pomagam poukładać sprzedaż oraz marketing online. Dlatego ten temat znam z obu stron biurka: rozmawiam z zarządami, które zastanawiają się, kogo zatrudnić, i jednocześnie sam jestem tym „kimś z zewnątrz”.

I tu pojawia się pytanie, które słyszę regularnie: czym właściwie różni się marketing manager od interim marketing managera? Przecież obaj zarządzają marketingiem. Obaj planują kampanie, pracują z zespołem, rozliczają budżety. Na papierze wygląda to podobnie. W praktyce to dwa różne światy.

Kim jest marketing manager na etacie?

Zacznijmy od klasyki. Marketing manager to osoba zatrudniona w firmie na stałe, najczęściej na umowę o pracę lub długoterminowy kontrakt B2B. Odpowiada za całość działań marketingowych: strategię, kampanie, budżet, zespół, współpracę z agencjami.

Co charakteryzuje ten model pracy?

Związanie z jedną firmą. Marketing manager zazwyczaj pracuje dla jednego pracodawcy. Cała jego energia, uwaga i czas idą w jedną organizację. To ogromna zaleta, bo pozwala naprawdę głęboko poznać produkt, klientów i rynek.

Zanurzenie w kulturze firmy. Etatowy manager jest wewnątrz organizacji. Zna nieformalne układy, wie, z kim porozmawiać, żeby coś załatwić, rozumie, dlaczego pewne decyzje zapadają tak, a nie inaczej. Jest częścią firmowego ekosystemu, ze wszystkimi tego plusami i minusami.

Stałe wynagrodzenie i bezpieczeństwo. Pensja wpływa co miesiąc, urlop się należy, zwolnienie lekarskie nie oznacza utraty przychodu. Manager na etacie nie musi martwić się o pozyskiwanie klientów, wystawianie faktur czy egzekwowanie płatności. Może skupić się na pracy.

Koncentracja na jednej branży. To naturalna konsekwencja pracy w jednej firmie. Manager, który od ośmiu lat pracuje w branży opakowań, zna ją doskonale. Zna konkurencję, targi, dostawców, specyfikę klientów. Jednocześnie jego perspektywa siłą rzeczy zawęża się do tego, co dzieje się w jego sektorze.

Bliskie relacje z ludźmi. Codzienna obecność w firmie buduje relacje. Manager zna zespół, wie, kto ma jakie mocne strony, komu można powierzyć trudny projekt, a kogo trzeba pilnować. Te relacje to kapitał, którego nie da się zbudować w trzy miesiące.

Brzmi dobrze? Bo to jest dobre. Etatowy marketing manager to fundament stabilnego, długofalowego marketingu. Problem w tym, że nie każda firma jest na tym etapie, żeby taki fundament móc i chcieć postawić.

Kim jest interim marketing manager?

Interim manager to doświadczony specjalista, który wchodzi do firmy na określony czas, zazwyczaj po to, żeby zrealizować konkretny projekt, przeprowadzić zmianę albo wypełnić lukę po odejściu kluczowej osoby. Interim marketing manager robi dokładnie to samo, tylko w obszarze marketingu.

Słowo „interim” pochodzi z łaciny i oznacza „tymczasowo” albo „w międzyczasie”. I to jest sedno tego modelu: współpraca ma początek, cel i koniec.

Jak wygląda praca interima w praktyce?

Szeroka perspektywa. Interim manager, który przeszedł przez kilkanaście organizacji, widział rzeczy, których etatowy manager nie zobaczy przez całą karierę. Różne modele zarządzania, różne kultury organizacyjne, firmy poukładane i firmy w kompletnym chaosie, zarządy wizjonerskie i zarządy gaszące pożary. Ta różnorodność doświadczeń to jego główny kapitał. Kiedy wchodzi do nowej firmy i widzi problem, bardzo często widział już ten sam problem gdzie indziej i wie, co działa, a co nie.

Praca projektowa nastawiona na zmianę. Interim nie przychodzi „robić marketingu”. Przychodzi coś zmienić: zbudować dział od zera, uporządkować procesy, wdrożyć sprzedaż online, przygotować firmę do zatrudnienia etatowego managera. Jego praca ma jasno określony cel i mierzalne efekty.

Rozliczanie za zadania i efekty. Interim nie dostaje pensji za obecność. Rozlicza się za konkretne zadania, etapy projektu albo przepracowany czas. Dla firmy oznacza to pełną przejrzystość: wiadomo, za co się płaci i co się w zamian dostaje.

Dystans do firmowych gierek. To jedna z najbardziej niedocenianych zalet tego modelu. Interim nie walczy o awans, nie buduje pozycji w firmie, nie musi nikomu niczego udowadniać na korytarzu. Nie jest uwikłany w wewnętrzne układy i sympatie. Dzięki temu może mówić rzeczy, których etatowy pracownik często powiedzieć nie może albo nie chce, bo obawia się konsekwencji.

Rola pośrednika i tłumacza. W wielu firmach interim marketing manager staje się łącznikiem między specjalistami od marketingu a zarządem. Tłumaczy właścicielowi, dlaczego pozycjonowanie nie daje efektów po dwóch tygodniach, a specjaliście, dlaczego zarząd oczekuje raportów z konkretnymi liczbami. Bywa negocjatorem, wykonawcą, rozjemcą i edukatorem, często wszystkim naraz w ciągu jednego dnia.

Edukacja zespołu i zarządu. Dobry interim nie buduje wiedzy tylko dla siebie. Uczy ludzi w firmie, jak działa marketing, po co są poszczególne działania i jak je oceniać. Celem jest zostawienie po sobie organizacji mądrzejszej niż ta, do której się weszło.

Jest też druga strona medalu. Interim sam odpowiada za swój marketing, pozyskiwanie klientów, rozliczenia i egzekwowanie płatności. Nie ma płatnego urlopu ani chorobowego. A projekty, na których pracuje, kiedyś się kończą, więc musi stale dbać o ciągłość zleceń. To model dla ludzi, którzy dobrze znoszą niepewność i potrafią zarządzać własnym biznesem, a nie tylko cudzym marketingiem.

Najważniejsze różnice w pigułce

Zbierzmy to w jednym miejscu. Oto jak oba modele wypadają obok siebie:

ObszarMarketing managerInterim marketing manager
Forma współpracyetat lub stały kontrakt B2Bumowa projektowa na określony czas
Horyzontdługofalowy, ciągłyokreślony cel i termin zakończenia
Rozliczeniestałe miesięczne wynagrodzenieza zadania, etapy lub czas pracy
Perspektywagłęboka znajomość jednej firmy i branżyszeroki przekrój branż i organizacji
Relacje w firmiebliskie, budowane latamiprofesjonalne, z zachowaniem dystansu
Polityka firmowajest jej częścią, chce czy niestoi obok, może mówić wprost
Bezpieczeństwourlop, chorobowe, stała pensjasam dba o klientów, przychody i ciągłość zleceń
Główna wartośćstabilność i ciągłość marketinguzmiana, tempo i świeże spojrzenie

Żaden z tych modeli nie jest obiektywnie lepszy. Pytanie brzmi: czego Twoja firma potrzebuje teraz?

Co zyskuje firma z interimem?

Interim marketing manager najlepiej sprawdza się tam, gdzie potrzebna jest zmiana albo start czegoś nowego. Kilka typowych scenariuszy z mojego podwórka:

Firma B2B chce zacząć sprzedawać online. Nie ma jeszcze zespołu, procesów ani doświadczenia. Zatrudnianie etatowego managera na tym etapie to trochę wróżenie z fusów: nie wiadomo nawet, jakiego profilu osoby firma będzie potrzebować za rok. Interim wchodzi, układa fundamenty, testuje pierwsze działania i pomaga zdefiniować, kogo docelowo zatrudnić.

W firmie nie ma struktur marketingowych. Jest jeden specjalista, który robi wszystko, albo agencja, której nikt nie rozlicza. Interim porządkuje ten obszar: definiuje procesy, ustala priorytety, uczy zarząd, jak oceniać pracę marketingu, i buduje strukturę, która będzie działać także po jego odejściu.

Odszedł dotychczasowy manager. Rekrutacja na takie stanowisko potrafi trwać miesiącami, a marketing nie może stać w miejscu. Interim wypełnia lukę, utrzymuje ciągłość działań i często pomaga w wyborze następcy, bo po kilku tygodniach w firmie wie lepiej niż ktokolwiek, jakich kompetencji to stanowisko naprawdę wymaga.

Firma przechodzi transformację. Nowa strategia, wejście na nowe rynki, cyfryzacja sprzedaży. To momenty, w których doświadczenie z wielu organizacji jest bezcenne, bo interim widział już podobne zmiany i zna typowe pułapki.

We wszystkich tych sytuacjach firma dostaje coś jeszcze: spojrzenie z zewnątrz. Osoba, która nie siedzi w firmie od lat, widzi rzeczy, które dla pracowników stały się niewidzialne. Zadaje niewygodne pytania. Nie zakłada, że „u nas się tak robi, bo zawsze się tak robiło”.

Jak wygląda współpraca z interimem w praktyce?

Dobra współpraca z interim managerem zaczyna się od jasnego kontraktu. I nie chodzi tylko o umowę, ale o wspólne ustalenie: co ma się zmienić, w jakim czasie, po czym poznamy, że się udało. Bez tego interim staje się po prostu drogim freelancerem bez konkretnego celu.

Typowy projekt wygląda mniej więcej tak. Na początku interim poznaje firmę: rozmawia z zarządem, zespołem, czasem z klientami, przegląda dotychczasowe działania i dane. Potem przedstawia diagnozę i plan, a po jego akceptacji zaczyna wdrażanie. W trakcie projektu regularnie raportuje postępy, a na końcu przekazuje obszar dalej: zespołowi, nowo zatrudnionemu managerowi albo uporządkowanym procesom, które firma potrafi już prowadzić sama.

Zwróć uwagę na ten ostatni element, bo to papierek lakmusowy dobrego interima. Jego celem nie jest uzależnienie firmy od siebie, tylko zostawienie jej w stanie, w którym poradzi sobie bez niego. Jeżeli współpraca z kimś „tymczasowym” trwa piąty rok i nic nie wskazuje na jej koniec, to prawdopodobnie nie jest interim management, tylko outsourcing, który nikt nie wie, dokąd zmierza.

Na co uważać przy wyborze

Kilka rzeczy, które warto sprawdzić, zanim podpiszesz umowę, niezależnie od tego, czy rekrutujesz managera na etat, czy zapraszasz interima.

Przy etatowym managerze zadaj sobie pytanie, czy Twoja firma jest gotowa dać mu realne narzędzia: budżet, decyzyjność, wsparcie zarządu. Marketing manager bez budżetu i bez posłuchu u zarządu to najdroższy sposób na frustrację, jaki znam.

Przy interimie sprawdź doświadczenie, ale nie tylko listę firm, z którymi pracował. Zapytaj o konkretne projekty: co zastał, co zmienił, co zostało po jego odejściu. Dobry interim opowie Ci o efektach i o tym, co przekazał zespołowi. Słaby będzie mówił ogólnikami o „strategiach” i „optymalizacjach”.

Uważaj też na jedną pułapkę: interim to nie magik. Nie naprawi w trzy miesiące firmy, w której zarząd nie chce żadnych zmian. Jeżeli nie jesteś gotów oddać mu realnego wpływu na obszar, którym ma zarządzać, oszczędź pieniądze i czas, jego i swoje.

Podsumowanie: to nie konkurencja, to dwa różne narzędzia

Marketing manager i interim marketing manager nie rywalizują ze sobą. W dojrzałym cyklu życia firmy często pojawiają się obaj, tylko w różnych momentach. Interim wchodzi, kiedy trzeba coś zbudować, zmienić albo uratować. Etatowy manager przejmuje ster, kiedy trzeba to utrzymać i rozwijać. Najlepsze projekty, w jakich uczestniczyłem, kończyły się właśnie tak: interim układa fundamenty i pomaga zatrudnić osobę, która poprowadzi marketing dalej.

Jeżeli Twoja firma stoi przed decyzją, kogo potrzebuje, zacznij od innego pytania: na jakim etapie jest Twój marketing? Jeżeli trzeba go zbudować lub przebudować, rozważ interima. Jeżeli trzeba go stabilnie prowadzić, szukaj managera na etat. A jeżeli nie wiesz, na jakim etapie jesteś, to być może właśnie odpowiedziałeś sobie na pytanie, od czego zacząć.

FAQ, czyli pytania, które słyszę najczęściej

Czy interim marketing manager to to samo co konsultant?

Nie do końca. Konsultant zazwyczaj doradza: analizuje, rekomenduje, przygotowuje strategię. Interim manager bierze odpowiedzialność za wdrożenie: zarządza obszarem, podejmuje decyzje i odpowiada za efekty. Granica bywa płynna, ale kluczowa różnica to odpowiedzialność wykonawcza.

Ile trwa typowy projekt interim managera?

Najczęściej od kilku miesięcy do około roku, w zależności od skali zadania. Krótsze projekty dotyczą zwykle konkretnych wdrożeń lub audytów, dłuższe budowy działu marketingu od podstaw albo przeprowadzenia firmy przez transformację.

Czy interim nie jest za drogi dla średniej firmy?

Stawka godzinowa lub dzienna interima jest wyższa niż koszt etatu w przeliczeniu na godzinę. Ale porównywanie samych stawek to błąd. Interim nie generuje kosztów rekrutacji, urlopów, chorobowych ani odprawy, a współpraca kończy się wraz z projektem. Policz koszt całkowity w skali projektu, a nie stawkę za dzień, i porównaj go z kosztem nieudanej rekrutacji na etat.

Czy interim marketing manager zastąpi mi cały dział marketingu?

Nie i nie powinien tego obiecywać. Interim zarządza, porządkuje i buduje, ale do bieżącej pracy potrzebne są ręce: specjaliści wewnętrzni lub zewnętrzni. Częstym elementem projektu jest właśnie ustalenie, jakich kompetencji firma potrzebuje na stałe, a jakie może kupować na zewnątrz.

Skąd mam wiedzieć, że firma jest gotowa na etatowego marketing managera?

Prosty test: potrafisz opisać, za co ta osoba będzie odpowiadać, jakim budżetem będzie dysponować i po czym ocenisz jej pracę po roku. Jeżeli nie umiesz odpowiedzieć na te trzy pytania, zatrudnienie managera na etat jest przedwczesne. Najpierw zdefiniuj rolę, samodzielnie albo z pomocą kogoś z zewnątrz.

Czy jedna osoba może łączyć obie role?

Na rynku pracuje wielu managerów, którzy po latach etatu przeszli na model interim, i to często najlepsi ludzie w tym zawodzie, bo znają obie perspektywy. W ramach jednej firmy łączenie ról jest trudne: interim, który zostaje na stałe, przestaje być interimem, razem z całym dobrodziejstwem dystansu i świeżego spojrzenia.

 

O autorze

Nazywam się Sebastian Śnieciński i jestem konsultantem e-commerce B2B z ponad 20-letnim doświadczeniem w cyfrowej transformacji firm produkcyjnych, dystrybucyjnych i hurtowych. Buduję markę panwokularach | internety tłumaczy, blog i serwis doradczy dla firm B2B, które chcą zacząć sprzedawać online lub robić to skuteczniej. Na co dzień pomagam zarządom i działom sprzedaży poukładać marketing i sprzedaż internetową tak, żeby przynosiły mierzalne efekty. Jeżeli Twoja firma stoi przed decyzją, jak zorganizować marketing, odezwij się. Chętnie podpowiem, od czego zacząć.

Umów konsultacje

Pogadajmy, o sprzedaży i marketingu w internetach! Opowiedz mi o swoich celach, czy problemach z którymi się zmagasz.

Na co dzień pomagam firmom ogarniać sprzedaż w Internecie – od pierwszego kliknięcia, do regularnych zamówień. Ponad 90% mojej pracy to wdrożenie i uruchomienie tego, co wspólnie zaplanujemy.

Pokażę Ci nie tylko „CO”, ale przede wszystkim „JAK” trzeba zrobić.

Napisz do mnie i umów się na rozmowę. Pamiętaj, że osobiście odpisuję na każdego maila. Zresztą, napisz i sprawdź... 🙂

Więcej informacji o przetwarzaniu twoich danych osobowych przez administratora i Twoich uprawnieniach znajdziesz tutaj.