Audyt sklepu internetowego czyli co tu właściwie nie gra?
Audyt to nic innego jak porządne, uczciwe zajrzenie do śdrodka Twojego sklepu. Zamiast zgadywać, dlaczego klienci nie kupują, dlaczego koszty reklamy rosną, a sprzedaż stoi w miejscu. Albo dlaczego strona „dziwnie się zachowuje”, dostajesz konkretną listę tego, co działa, co kuleje i co trzeba poprawić w pierwszej kolejności.
Audyt robię tak, żebyś nie utonął w 80-stronicowym PDF-ie, którego nikt nie przeczyta. Dostajesz uporządkowany raport z priorytetami, konkretnymi rekomendacjami i szacowanym wpływem na biznes czyli czytelną liste, rozpisane czarno na białym zadania, co warto zrobić najpierw, żeby zacząć zarabiać więcej.
Dla kogo?
Dla każdego, kto czuje, że w jego sklepie „coś jest nie tak”, ale nie potrafi tego nazwać.
Potrzebujesz audytu, jeśli:
- Prowadzisz sklep B2C i widzisz, że ruch jest, a sprzedaż nie rośnie tak, jak powinna.
- Masz platformę B2B i Twoi klienci wciąż wolą zamawiać mailem albo telefonicznie zamiast przez panel.
- Wydajesz coraz więcej na reklamy, a ROAS zamiast rosnąć - spada.
- Planujesz migrację sklepu na nową technologię i chcesz wiedzieć, co zabrać, a co zostawić w starym świecie.
- Twój zespół mówi „wszystko działa”, a Ty czujesz, że to nie do końca prawda.
Ścieżka zakupowa i UX
Problem: Klient wchodzi na stronę, klika 2-3 razy, nie znajduje tego, czego szuka i wychodzi do konkurencji. A Ty płacisz za niego w reklamach kolejny raz.
Co sprawdzam: Krok po kroku przechodzę całą drogę użytkownika: od strony głównej, przez kategorie, kartę produktu, koszyk, aż po finalizację zamówienia. Sprawdzam nawigację, filtry, wyszukiwarkę, układ informacji, hierarchię CTA. Patrzę, gdzie ludzie się zacinają i dlaczego.
Efekt biznesowy: Mniej porzuconych koszyków, więcej zamówień z tego samego ruchu. Czyli wyższa konwersja bez podnoszenia budżetu reklamowego.
Konwersja i checkout
Problem: Klient dotarł do koszyka i znika. W e-commerce to klasyk: średnio 7 na 10 koszyków zostaje porzuconych, a w wielu sklepach jest jeszcze gorzej.
Co sprawdzam: Liczbę kroków w checkoucie, sposób rejestracji, opcje płatności i dostawy, komunikaty błędów, walidacje formularzy, koszty pojawiające się „na końcu”. Analizuję mikrokopię, zaufanie (opinie, gwarancje, polityka zwrotów) i to, czy w ogóle masz mechanikę odzyskiwania porzuconych koszyków.
Efekt biznesowy: Każdy procent więcej w konwersji checkoutu to czysty zysk bo to klienci, których już masz, tylko pomagasz im sfinalizować zakup.
SEO - techniczne i contentowe
Problem: Twój sklep istnieje, ale Google traktuje go jak ducha. Albo wisisz na drugiej stronie wyników, gdzie nikt nie zagląda. Albo masz dobre treści, ale rozjechaną strukturę i Google się w niej gubi.
Co sprawdzam: Architekturę kategorii, strukturę adresów URL, tytuły i meta opisy, nagłówki, dane strukturalne (schema.org), mapę strony, plik robots, indeksację, linkowanie wewnętrzne. Po stronie contentu: opisy kategorii i produktów pod kątem fraz, intencji zakupowej i E-E-A-T.
Efekt biznesowy: Tańszy ruch organiczny, mniejsze uzależnienie od Google Ads i lepsza widoczność na frazy, które kupują (a nie tylko klikają).
Szybkość strony i Core Web Vitals
Problem: Strona, która ładuje się 5 sekund, traci ponad połowę użytkowników, zanim w ogóle pokażesz im pierwszy produkt. A Google to widzi i pozycjonuje Cię niżej.
Co sprawdzam: Core Web Vitals (LCP, INP, CLS), wagę i kompresję obrazów, liczbę zapytań, hosting, cache, skrypty zewnętrzne (czyli te wszystkie pixele i czaty, które niezauważalnie zabijają wydajność), a także to, jak strona zachowuje się na słabszym łączu.
Efekt biznesowy: Niższy bounce rate, lepsza pozycja w Google, wyższa konwersja. Każda sekunda krócej w ładowaniu to realnie kilka procent więcej zamówień.
Wersja mobilna
Problem: Ponad 70% ruchu w większości sklepów to telefony, a często mobile to wciąż „taka pomniejszona wersja desktopu”. Tymczasem to telefon decyduje o wynikach.
Co sprawdzam: Czy nawigacja działa kciukiem, czy filtry są wygodne, czy formularze nie wyrzucają klawiatury w złym momencie, czy karta produktu pokazuje to, co najważniejsze, bez 10 swipe’ów w dół. Sprawdzam też zachowanie checkoutu na różnych urządzeniach.
Efekt biznesowy: Większa konwersja z mobile, czyli z tego źródła ruchu, które masz najtańsze i największe.
Treści produktowe i kategorie
Problem: Opis produktu skopiowany od producenta, dwa zdjęcia, brak USP. I dziwisz się, że klient porównuje Cię tylko po cenie.
Co sprawdzam: Jakość zdjęć, kompletność opisów, język korzyści (a nie tylko parametrów), strukturę informacji na karcie, sekcje pomocnicze (FAQ, opinie, produkty powiązane). Czy klient ma w jednym miejscu wszystko, czego potrzebuje, żeby kliknąć „kupuję”.
Efekt biznesowy: Lepsze pozycjonowanie kategorii i produktów, wyższa konwersja, mniej zwrotów (bo klient wie, co kupuje).
Zarządzanie współpracą z dostawcami
Pomogę Ci uporządkować współpracę z zewnętrznymi dostawcami, przeanalizuję możliwości integracji i automatyzacji. Wypracuję najkorzystniejsze warunki.
Przeprowadzenie audytu sklepu internetowego
Przeprowadzę audyt Twojego sklepu internetowego sprawdzając, co działa dobrze, a co wymaga poprawy.
W trakcie audytu przeanalizuję różne aspekty Twojego sklepu, takie jak: użyteczność, bezpieczeństwo czy optymalizacja SEO. Po zakończeniu audytu otrzymasz ode mnie raport z rekomendacjami zmian do wprowadzenia.
Logika B2B - cenniki, role, integracje
Problem: W B2B platformę robi się często „jak B2C, tylko po zalogowaniu”. A potem dziwimy się, że dział handlowy nie używa, klienci dzwonią po cenniki, a zamówienia spływają mailem w Excelach.
Co sprawdzam: Logikę cen indywidualnych i rabatów, ścieżkę rejestracji i weryfikacji firmy, role i uprawnienia w obrębie konta klienta, akceptacje wielopoziomowe, listy zakupowe i zamówienia powtarzalne, eksport ofert, integracje z ERP/WMS/CRM, dokumenty (faktury proforma, oferty PDF), funkcje typu „zapytaj o cenę”.
Efekt biznesowy: Realne przeniesienie zamówień z maila i telefonu do panelu czyli odciążenie handlowców i wzrost wartości obsługi jednego klienta. Dokładnie tak, jak w LATEX OPONY, gdzie w 2 lata 80% zamówień przeszło online.
Analityka i pomiary
Problem: Wiele sklepów podejmuje decyzje „na czuja”, bo w GA4 albo nic nie ma, albo dane są poszatkowane. Bez pomiarów audyt to wróżenie z fusów i o tym też trzeba powiedzieć.
Co sprawdzam: Konfigurację GA4, GTM, eventy e-commerce (view_item, add_to_cart, begin_checkout, purchase), poprawność tagowania, integracje z Meta, Google Ads, Microsoft Ads, atrybucję, konfigurację raportów. Sprawdzam też, czy decyzje, które już podejmujesz, mają w ogóle pokrycie w danych.
Efekt biznesowy: Wiesz, co naprawdę działa, i przestajesz palić budżet na kanały, które nie sprzedają. Każda kolejna decyzja jest oparta na liczbach, a nie przeczuciu.
Marketing i automatyzacje
Problem: Sklep działa, reklamy się kręcą, mailing wysyłany jest „od czasu do czasu”. Brakuje systemu, który pracuje na sprzedaż w tle, 24/7.
Co sprawdzam: Kanały płatne (Google, Meta, ewentualnie programmatic, retargeting), email marketing, marketing automation (powitalne sekwencje, koszykowe, win-backowe), segmentację bazy, integracje CRM. Patrzę, gdzie są największe „dziury” w lejku i co wdrożyć w pierwszej kolejności.
Efekt biznesowy: Wyższy LTV klienta, niższy koszt pozyskania nowego zamówienia (bo wracają poprzedni), lepsza marża z tego samego ruchu.
Bezpieczeństwo i zgodność prawna
Problem: RODO, regulaminy, polityka zwrotów, cookies, dostępność (WCAG), Omnibus — listy obowiązków rosną, a kary realnie bolą. Nie wspominając o tym, że źle zabezpieczony sklep to potencjalny wyciek danych klientów.
Co sprawdzam: SSL, certyfikaty, podstawowe wektory ataków, aktualność systemu i wtyczek, regulaminy, politykę prywatności i cookies, zgodność z dyrektywą Omnibus, dostępność cyfrową.
Efekt biznesowy: Spokojna głowa, brak ryzyka kar i utraty zaufania klientów. Tego nie zauważysz w dobrym scenariuszu — i o to chodzi.
Kiedy najbardziej opłaca się zamówić audyt?
Z audytu skorzystaj, jeśli:
- Sprzedaż stoi w miejscu mimo rosnącego (lub stałego) ruchu to klasyczny sygnał, że problem jest w sklepie, nie w marketingu.
- Koszt pozyskania klienta (CAC) rośnie szybciej niż przychód czyli reklamy stają się coraz droższe, a Ty nie jesteś w stanie tego skompensować.
- Planujesz migrację na nową platformę (np. z WooCommerce/PrestaShop na Shopware, Shopify, BigCommerce, Magento) audyt przed migracją to najtańsza forma ubezpieczenia od katastrofy.
- Wchodzisz w model B2B lub uruchamiasz panel B2B obok sklepu B2C i chcesz wiedzieć, co zaprojektować inaczej.
- Zmieniasz agencję lub kończysz współpracę z dostawcą, niezależny audyt pokaże Ci, co rzeczywiście zostało zrobione, a co tylko obiecano.
- Twój sklep jest „zastany” odziedziczyłeś go po kimś, kupiłeś biznes, awansowałeś na stanowisko i potrzebujesz szybko ogarnąć, w jakim stanie wszystko jest.
Co zyskasz dzięki audytowi?
Konkretną listę priorytetów. Nie 200 punktów do poprawy, tylko top 10–20 rzeczy, które dadzą największy wzrost najszybciej. Resztę dostajesz jako backlog do rozłożenia na kwartały.
Szacowany wpływ na biznes. Przy każdej rekomendacji piszę, czego się po niej spodziewam czy to wzrost konwersji, oszczędność w reklamach, czy redukcja ryzyka. Tak, żebyś mógł sam zdecydować, w co inwestować w pierwszej kolejności.
Niezależną perspektywę. Nie sprzedaję Ci nowej platformy ani nie pracuję na prowizji od agencji. Mówię to, co widzę nawet jeśli to oznacza, że Twój obecny dostawca nie zrobił dobrej roboty.
Bazę do rozmów z zespołem i podwykonawcami. Raport jest dokumentem, na który możesz się powołać, gdy ustalasz zakres prac z agencją SEO, programistami albo własnym działem marketingu.
Spokojną głowę przy decyzjach inwestycyjnych. Zamiast „chyba powinniśmy to zrobić”, masz „wiemy, że to zrobimy, w tej kolejności i z takim oczekiwanym efektem”.
Realne wzrosty. W projektach typu LATEX OPONY czy Drukomat audyt był pierwszym krokiem. To on wyznaczył kierunek, który dał wymierne wyniki w sprzedaży i udziale kanału online.
Jak wygląda proces audytu krok po kroku?
1. Rozmowa wstępna (30–60 minut). Opowiadasz mi o biznesie, modelu sprzedaży, wyzwaniach. Ja zadaję pytania, których zwykle nikt wcześniej nie zadał. Po tej rozmowie wiem już, czego dokładnie audyt ma dotyczyć i na czym Ci najbardziej zależy.
2. Dostęp i dane. Otrzymuję dostępy w trybie tylko do odczytu do GA4, GSC, panelu administracyjnego, narzędzi reklamowych, ewentualnie ERP/CRM. Wszystko zabezpieczone, podpisane NDA, jeśli tego potrzebujesz.
3. Analiza (zwykle 2–4 tygodnie). Pracuję na danych, na żywym sklepie, na case’ach z Twoich klientów. Sprawdzam wszystkie obszary z listy powyżej i te dodatkowe, które wynikają ze specyfiki Twojego biznesu.
4. Raport. Dostajesz dokument PDF/DOCX, w którym każda rekomendacja ma: opis problemu, konkretne działanie do wdrożenia, priorytet (wysoki/średni/niski), szacowany wpływ i mniej więcej skalę nakładu pracy. Bez ogólników typu „popraw UX”.
5. Spotkanie omawiające raport (1,5–2 godziny). Przechodzimy razem przez wnioski, odpowiadam na pytania, ustalamy kolejność wdrożeń. To często najbardziej wartościowa część współpracy bo z gadania wychodzą rzeczy, których nie wpisuje się w PDF.
6. (Opcjonalnie) Wsparcie wdrożeniowe. Jeśli chcesz, towarzyszę Twojemu zespołowi lub agencji we wdrażaniu rekomendacji. W trybie konsultacyjnym albo jako Interim eCommerce Manager.
Czym mój audyt różni się od audytu agencji?
Robię go ja, a nie junior. Sam siadam do danych, sam wchodzę na stronę, sam piszę raport. Nie wiesz, kto pisze raport w agencji w 90% przypadków robi to osoba z 1–2 letnim doświadczeniem.
Patrzę na biznes, nie tylko na technologię. Mam za sobą 20 lat w e-commerce i jeden komplet butów wytartych po stronie zarządczej, drugi po stronie wykonawczej. Wiem, jak rozmawiać z prezesem o EBITDA i z programistą o webhookach.
Nie mam ukrytego interesu. Nie sprzedaję platformy, nie biorę prowizji od agencji SEO ani od dostawcy CRM-a. Jeśli rekomenduję narzędzie, to dlatego, że pasuje do Twojej skali nie dlatego, że dostanę za to fakturę.
Pracuję metodyką PWE. Każda rekomendacja ma wpięty problem, wartość i efekt biznesowy. Czytasz raport i od razu wiesz, dlaczego coś robić, co konkretnie zrobić i co Ci to da.
Daję Ci dowody, nie obietnice. Case studies typu LATEX OPONY (80% zamówień online w 2 lata) czy Feelgood to nie marketing to projekty, które prowadziłem od początku do końca i które są mierzalnie udokumentowane.
A co po audycie?
Audyt to nie meta to start. Możemy się rozejść z raportem, który wdrożysz wewnętrznie albo z agencją. Możemy też zrobić to wspólnie. Mam kilka modeli dalszej współpracy:
- Doradztwo e-commerce regularne, najczęściej w cyklach 1- lub 2-tygodniowych sprintów.
- Wsparcie w marketingu i sprzedaży online przy konkretnych obszarach (SEO, performance, marketing automation).
- Interim eCommerce Manager jeśli potrzebujesz, żeby ktoś wziął odpowiedzialność za realizację, a nie tylko zarekomendował.
- Pomoc w wyborze technologii i wdrożeniu gdy z audytu wynika, że trzeba wymienić platformę albo zintegrować nowe systemy.
Umów się na bezpłatną konsultację
Jeśli czytasz to do końca, to znaczy, że temat audytu już Cię nurtuje. Zamiast zgadywać, czy ma sens porozmawiajmy 30 minut. Powiesz mi, gdzie jesteś, ja powiem Ci, czy audyt to dobry następny krok, czy może w Twojej sytuacji wystarczy mniejsze działanie.
Bez zobowiązań, bez sprzedaży na siłę, bez slajdów.
Ja nazywam się Sebastian Śnieciński buduję markę panWokularach.pl – na co dzień pomagam firmom B2C i B2B podobnym do twojej sprzedawać efektywnie w internecie.
Mniej, niż się obawiasz. Realnie potrzebuję od Ciebie trzech rzeczy: dostępów, jednej rozmowy na start i jednej osoby, do której mogę napisać, kiedy czegoś nie będę rozumiał. Do tego półtorej godziny na spotkanie podsumowujące na końcu.
Nie robię warsztatów, na których blokuję pół firmy na cały dzień. Analizę robię sam, u siebie, i odzywam się tylko wtedy, kiedy dane mówią jedno, a zdrowy rozsądek drugie. To się zdarza kilka razy w każdym projekcie i zwykle właśnie w tych miejscach znajduje się coś ciekawego.
Potrzebuję wglądu w Google Analytics, Search Console, panel administracyjny sklepu i konta reklamowe. Czasem, przy platformach B2B, także podglądu integracji z ERP.
Wszystko w trybie tylko do odczytu. Nie zmieniam ustawień, nie uruchamiam kampanii, nie ruszam konfiguracji. Standardowo podpisuję umowę o poufności, jeszcze zanim poproszę o pierwszy login.
Jeśli Wasze IT nie chce dawać dostępów do panelu, da się pracować na eksportach i zrzutach ekranu, tylko wtedy audyt jest siłą rzeczy płytszy w części technicznej. Mówię wprost, czego w takim układzie nie sprawdzę.
Zanim zamówicie cokolwiek, wyciągnijcie ten stary raport i sprawdźcie dwie rzeczy. Czy rekomendacje były ustawione w kolejności, czy tylko wypisane. I czy przy każdej było napisane, kto konkretnie ma to zrobić i do kiedy.
Jeśli tego nie ma w audycie, to wiecie już, dlaczego nic z tego nie wyszło i to nie była Wasza wina. Lista stu rzeczy do poprawienia bez priorytetów i bez właścicieli zadań jest nie do wdrożenia dla żadnej firmy. Dlatego mój raport zawsze kończy się kolejnością i szacowanym wpływem na pieniądze, a nie samą listą.
A jeśli tamten raport był dobry i po prostu zabrakło rąk do wdrożenia, to nie potrzebujecie audytu. Potrzebujecie kogoś do wdrożenia i powiem Wam to na pierwszej rozmowie.
Tak i tak to jest pomyślane. Raport pisany jest tak, żeby Wasz zespół albo Wasza agencja mogli wziąć z niego pojedynczy punkt i po prostu go zrobić, bez dzwonienia do mnie po wyjaśnienia.
Audyt nie jest u mnie wstępem do sprzedaży czegoś większego. Część klientów po audycie wdraża wszystko samodzielnie i to jest w porządku. Część wraca po pół roku z konkretnym punktem, którego nie umieli ruszyć. Obie drogi są dobre.
Zwykle jeden, ale z dwiema osobnymi częściami, bo to są dwa różne biznesy z dwoma różnymi kupującymi.
W B2C patrzę na ścieżkę zakupową, checkout, szybkość i widoczność w wyszukiwarce. W B2B na logikę cenników, role użytkowników, rabaty progowe, akceptacje zamówień i to, czy integracja z magazynem działa prawidłowo.
Bardzo często najciekawsze wnioski są dokładnie na styku tych dwóch części, na przykład wtedy, gdy klient B2B widzi w Waszym sklepie detalicznym cenę niższą niż swoją hurtową. To jest problem, którego nie zobaczy nikt, kto audytuje tylko jedną stronę.
Nie. Audytuję to, co widzi i przeżywa klient, oraz to, co pokazują dane, a nie kod. Platforma ma znaczenie dopiero na etapie wdrażania rekomendacji, bo część rzeczy jest w jednym systemie prostsza, a w innym trudniejsza. Zawsze zaznaczam w raporcie, kiedy coś będzie u Was wymagało pracy programisty, żeby nie było niespodzianek przy wycenie.
Wtedy tak napiszę i skończy się na trzech drobiazgach do poprawy.
Zdarza się to rzadko, ale się zdarza i to jest dobra wiadomość, nie zła. Znaczy, że problem leży poza sklepem: w ofercie, w cenie, w tym, że nie ma ruchu, albo w tym, że sprzedajecie coś, czego rynek już nie potrzebuje. To też Wam powiem, choć akurat tej odpowiedzi nikt nie lubi słuchać.
Dzwonię tego samego dnia i nie czekam z tym do raportu.
Kilka razy w roku trafiam na rzeczy tej kategorii: niedziałające śledzenie zakupów, przez które od miesięcy optymalizujecie kampanie na ślepo, koszyk, który wywala się na jednej metodzie płatności, albo cennik hurtowy widoczny dla wszystkich. Takie rzeczy kosztują Was każdego dnia dużo kasy, więc nie ma sensu trzymać ich w szufladzie przez dwa tygodnie dla efektu WOW w raporcie.
Osoba decyzyjna i osoba, która będzie to wdrażać. Jeśli macie agencję albo firmę utrzymującą sklep, warto ich też zaprosić, bo część rekomendacji trafi prosto do nich.
Spotkanie trwa półtorej do dwóch godzin i nie jest prezentacją. Przechodzimy przez wnioski i ustalamy wspólnie kolejność, bo Wy wiecie o swojej firmie rzeczy, których nie widać w żadnych danych.