70% decyzji zakupowych w B2B zapada, zanim klient zadzwoni do Ciebie. Co z tym zrobić?

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego klienci B2B coraz rzadziej chcą rozmawiać ze sprzedawcą, zanim podejmą decyzję
  • Co naprawdę mówią najnowsze badania Gartnera, Forrestera i 6sense o samodzielnych zakupach w B2B
  • Jak zbudować stronę i treści, które sprzedają, zanim Twój handlowiec odbierze telefon
  • Jakich błędów unikać, jeśli chcesz zacząć skutecznie sprzedawać online w segmencie B2B
  • Jak krok po kroku wdrożyć podejście oparte na edukacji klienta zamiast nachalnej sprzedaży

Najważniejsze informacje

  • Według badania Gartnera z przełomu 2025 i 2026 roku aż 67% kupujących B2B deklaruje, że przynajmniej część procesu zakupowego chce przejść bez udziału sprzedawcy.
  • Niezależne badania Forrestera i firmy 6sense od lat pokazują podobny wzorzec: klienci B2B realizują około 70% swojej ścieżki zakupowej, zanim w ogóle skontaktują się z dostawcą.
  • To nie jest chwilowa moda, tylko trwały trend, który przyspieszyła cyfryzacja, pandemia i teraz rosnące wykorzystanie sztucznej inteligencji w wyszukiwaniu informacji.
  • Firmy, które inwestują w edukacyjne treści, przejrzystą stronę i łatwy dostęp do informacji, wygrywają ten etap podróży klienta, zanim konkurencja w ogóle się odezwie.

Autor: Sebastian Śnieciński | panwokularach.pl Czas czytania: ok. 11 minut

#B2BSales #SprzedażOnline #MarketingB2B #DigitalTransformation #EcommerceB2B


Klient już wybrał, zanim odebrał telefon od Twojego handlowca

Wyobraź sobie taką sytuację. Twój dział sprzedaży dzwoni do potencjalnego klienta, który wypełnił formularz kontaktowy na stronie. Handlowiec przygotowuje ofertę, prezentację, argumenty. A klient po drugiej stronie słuchawki już wie, czego chce. Sprawdził konkurencję, przeczytał kilka artykułów, obejrzał demo na YouTube, zapytał znajomych z branży i w głowie ma gotową listę trzech dostawców, z których jeden jest zdecydowanym faworytem.

Brzmi znajomo? To nie przypadek, tylko codzienność większości firm działających w modelu B2B w 2026 roku.

Marcus Sheridan, autor koncepcji „They Ask, You Answer”, od lat powtarza, że większość decyzji zakupowych w biznesie zapada, zanim klient w ogóle nawiąże kontakt ze sprzedawcą. Obserwując, jak dziś kupują firmy, trudno się z nim nie zgodzić. Nie chodzi już tylko o intuicję czy doświadczenie sprzedażowe. Chodzi o twarde dane, które od kilku lat konsekwentnie pokazują ten sam kierunek.

Co naprawdę mówią badania?

Warto rozdzielić dwa różne, choć powiązane ze sobą zjawiska, bo w internecie krążą różne wersje tych samych liczb i łatwo się pogubić.

Pierwsze zjawisko to preferencja kupujących wobec kontaktu ze sprzedawcą. Najnowsze badanie Gartnera, przeprowadzone wśród kilkuset kupujących B2B na przełomie 2025 i 2026 roku, pokazało, że 67% z nich chciałoby przejść przynajmniej część procesu zakupowego bez udziału handlowca. To nieco mniej niż popularna, ale już mocno nieaktualna liczba 75%, która pochodziła jeszcze z badania sprzed kilku lat i dotyczyła głównie prostych, mało skomplikowanych zakupów. Niezależnie od dokładnego procentu, kierunek jest jasny: klienci coraz częściej wolą samodzielnie research, zanim ktokolwiek z Twojej firmy się do nich odezwie.

Drugie zjawisko, często mylone z pierwszym, to realny udział samodzielnej pracy klienta w całej ścieżce zakupowej, niezależnie od tego, czy klient tego chce, czy nie. Tutaj od lat konsekwentnie pojawia się liczba zbliżona do 70%. Forrester już w 2019 roku szacował, że klienci B2B realizują właśnie tyle swojej ścieżki zakupowej, zanim skontaktują się z dostawcą. Firma badawcza 6sense w swoich cyklicznych raportach potwierdza ten wzorzec, wskazując, że jest on zaskakująco spójny niezależnie od branży, wielkości transakcji czy tego, czy mówimy o nowym kliencie, czy o odnowieniu współpracy.

Co ciekawe, nowsze dane sugerują, że ten udział samodzielnej pracy klienta wciąż rośnie. Część analiz z lat 2024 i 2025 mówi już nawet o 80% ścieżki realizowanej bez bezpośredniego kontaktu ze sprzedawcą. Niezależnie od tego, czy przyjmiemy 70%, czy wyższą wartość, wniosek dla Twojej firmy jest ten sam: klient, który w końcu do Ciebie napisze albo zadzwoni, jest już dużo bliżej decyzji, niż jeszcze kilka lat temu.

Do tego dochodzi jeszcze jeden istotny wątek. Coraz więcej kupujących B2B, według Gartnera już blisko połowa, korzysta z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji podczas researchu zakupowego. To oznacza, że Twoja treść nie musi trafić tylko do człowieka. Coraz częściej musi być na tyle konkretna i dobrze zorganizowana, żeby algorytm mógł ją zrozumieć, streścić i polecić jako odpowiedź na pytanie klienta.

Dlaczego klienci uciekają od sprzedawców?

Zanim pomyślisz, że to oznacza koniec działów sprzedaży, zatrzymajmy się na chwilę. Kupujący B2B nie unikają sprzedawców, bo ich nie lubią jako ludzi. Unikają sytuacji, w których czują, że tracą czas albo są poddawani presji, zanim są na to gotowi.

Badania cytowane w licznych raportach branżowych pokazują dość spójny obraz problemu. Klienci narzekają, że rozmowy handlowe są zbyt mocno skoncentrowane na produkcie, a za mało na realnym rozwiązaniu ich problemu. Wielu kupujących zauważa też rozbieżności między tym, co widzą na stronie internetowej dostawcy, a tym, co słyszą później od handlowca. To buduje nieufność, a nieufność w relacji B2B, gdzie kontrakty bywają duże i wieloletnie, jest zabójcza.

Do tego dochodzi zwykła wygoda. Jeśli możesz w dziesięć minut sprawdzić specyfikację, cennik orientacyjny, opinie innych klientów i porównanie z konkurencją, po co masz umawiać rozmowę telefoniczną, która zajmie pół godziny i być może skończy się naciskiem na szybką decyzję? Klient B2B to zwykle też prywatnie konsument, który przyzwyczaił się do wygodnych, samoobsługowych zakupów w internecie. Oczekuje podobnego doświadczenia w pracy.

Co ważne, dane pokazują też coś odwrotnego do prostego wniosku „klienci nie chcą już rozmawiać z ludźmi”. Ci kupujący, którzy jednak angażują się w rozmowę z dobrze przygotowanym sprzedawcą, często deklarują wyższą satysfakcję i mniejsze ryzyko żalu po zakupie. Innymi słowy, dobra rozmowa sprzedażowa wciąż ma ogromną wartość. Problem polega na tym, że musi pojawić się we właściwym momencie i wnosić coś więcej niż informacje, które klient mógł znaleźć sam.

Co to oznacza dla Twojej firmy?

Jeśli prowadzisz firmę produkcyjną, dystrybucyjną, hurtową albo dopiero zaczynasz sprzedawać online, ten trend dotyczy Ciebie bezpośrednio, niezależnie od branży.

Praktyczna konsekwencja jest taka, że jeśli czekasz, aż klient wypełni formularz kontaktowy albo zadzwoni, to włączasz się do gry na bardzo późnym etapie. Klient, który trafia do Ciebie po samodzielnym researchu, ma już w głowie skróconą listę dostawców. Jeśli Cię na niej nie ma, bo Twoja strona nie odpowiadała na jego pytania albo w ogóle nie istniała w wyszukiwarce, straciłeś tę szansę, zanim jeszcze o niej wiedziałeś.

Z drugiej strony to też ogromna szansa. Skoro klienci sami szukają odpowiedzi, to firma, która te odpowiedzi dostarczy jako pierwsza, w przystępnej i wiarygodnej formie, zyskuje przewagę już na starcie. Nie musisz przekonywać klienta od zera podczas rozmowy telefonicznej, bo część tej pracy wykonała Twoja strona internetowa, zanim jeszcze się poznaliście.

Cztery filary, na których warto się skupić

1. Dostarczaj treści, które realnie edukują klienta

To najważniejszy punkt i jednocześnie ten, który najczęściej jest realizowany po łebkach. Nie chodzi o to, żeby mieć bloga, bo „tak wypada”. Chodzi o to, żeby na Twojej stronie znalazły się odpowiedzi na pytania, które klient faktycznie sobie zadaje, zanim zdecyduje się na zakup.

W praktyce oznacza to konkretne artykuły o cenach, choćby orientacyjnych i widełkowych, bo to jedno z pytań, których klienci najbardziej unikają zadawać wprost, a jednocześnie najczęściej szukają w Google. Oznacza to też porównania Twojego produktu z alternatywami, w tym uczciwe wskazanie sytuacji, w których Twoje rozwiązanie może nie być najlepszym wyborem. Paradoksalnie taka szczerość buduje zaufanie znacznie skuteczniej niż laurka na własną cześć.

Dobrze sprawdzają się także materiały wideo pokazujące produkt w działaniu, webinary odpowiadające na typowe wątpliwości branżowe oraz historie klientów, które pokazują realny efekt współpracy, a nie tylko marketingowe hasła. Jeśli sprzedajesz maszyny przemysłowe, pokaż nagranie z linii produkcyjnej. Jeśli oferujesz usługi logistyczne, opisz krok po kroku, jak wygląda proces od zapytania do dostawy.

2. Ułatwiaj samodzielne zakupy i samodzielny research

Twoja strona internetowa powinna być zbudowana tak, żeby klient mógł znaleźć na niej odpowiedzi na wszystkie kluczowe pytania bez konieczności dzwonienia do Ciebie. Intuicyjna nawigacja, jasny opis oferty, dostępne specyfikacje techniczne, karty produktów, a jeśli to możliwe, także realne ceny lub przynajmniej mechanizm szybkiej wyceny, to dziś standard, a nie dodatek.

W segmencie B2B coraz częściej sprawdzają się też elementy znane wcześniej głównie ze sklepów konsumenckich, takie jak koszyk zamówień, panel klienta z historią zamówień, czy prosty formularz konfiguracji produktu. Jeśli Twoja branża na to pozwala, warto rozważyć wdrożenie platformy e-commerce B2B, która pozwoli stałym klientom składać zamówienia bez angażowania handlowca przy każdej rutynowej transakcji. To nie tylko wygoda dla klienta, ale też realna oszczędność czasu Twojego zespołu sprzedaży, który może skupić się na bardziej złożonych, wymagających rozmowy przypadkach.

3. Słuchaj klientów i traktuj ich opinie poważnie

Bycie otwartym na feedback to nie tylko kwestia dobrego wizerunku. To realne źródło informacji, które pozwala dopasować ofertę i komunikację do tego, czego klienci naprawdę potrzebują, a nie do tego, co Ty myślisz, że potrzebują.

W praktyce warto regularnie analizować pytania, jakie klienci zadają w rozmowach sprzedażowych, w mailach czy na czacie na stronie. Te pytania to gotowy materiał na artykuły blogowe i sekcje FAQ. Warto też zbierać opinie po zakończonej współpracy, nawet w prostej formie krótkiej ankiety, i faktycznie wykorzystywać te informacje przy tworzeniu kolejnych treści oraz przy modyfikacji oferty.

4. Podejmuj decyzje na podstawie danych, nie przeczucia

Ostatni filar to analiza zachowań użytkowników na stronie internetowej. Które podstrony przyciągają najwięcej ruchu z wyszukiwarki, gdzie użytkownicy najczęściej opuszczają stronę, jakie zapytania w Google prowadzą do Twojej witryny. Te informacje pozwalają zrozumieć, na jakim etapie swojej samodzielnej ścieżki zakupowej są Twoi potencjalni klienci i czego jeszcze im brakuje, żeby przejść dalej.

Nie trzeba od razu inwestować w skomplikowane narzędzia analityczne. Na początek wystarczy podstawowa analiza ruchu na stronie i regularne przeglądanie zapytań, które prowadzą użytkowników do Twojej witryny. Z czasem, w miarę rozwoju sprzedaży online, warto rozbudowywać ten obszar o bardziej zaawansowane analizy ścieżki klienta.

Najczęstsze błędy firm B2B na tym etapie

Pracując z firmami produkcyjnymi, dystrybucyjnymi i hurtowymi, które chcą zacząć skuteczniej sprzedawać online, regularnie widzę te same schematy.

Pierwszy błąd to strona internetowa, która jest wizytówką, a nie narzędziem sprzedaży. Piękne zdjęcia, ogólne hasła o jakości i doświadczeniu, ale brak konkretów, cen, specyfikacji czy odpowiedzi na realne pytania klientów. Taka strona nie pracuje na Twoją sprzedaż, tylko czeka, aż ktoś zadzwoni.

Drugi błąd to ukrywanie cen za wszelką cenę, ze strachu przed konkurencją albo przed reakcją klienta. Tymczasem badania konsekwentnie pokazują, że informacje o cenach należą do najczęściej wyszukiwanych treści przez kupujących B2B. Brak takich informacji nie chroni Cię przed porównaniem, tylko wypycha klienta do konkurencji, która te informacje udostępnia.

Trzeci błąd to traktowanie treści jako jednorazowego projektu, a nie stałego elementu strategii. Firma publikuje kilka artykułów, po czym porzuca temat, bo „nie widać efektów”. Tymczasem budowanie widoczności i wiarygodności w sieci to proces, który wymaga konsekwencji rozłożonej na miesiące, a nie tygodnie.

Czwarty błąd to brak spójności między tym, co komunikuje strona internetowa, a tym, co mówi dział sprzedaży. Jeśli klient znajduje na stronie inne informacje niż te, które słyszy podczas rozmowy telefonicznej, buduje to poczucie chaosu i nieufności, dokładnie w momencie, w którym najbardziej zależy Ci na zaufaniu.

Jak to wygląda w praktyce?

Weźmy przykładowego producenta komponentów przemysłowych, sprzedającego głównie do innych firm produkcyjnych w Europie. Zanim wdrożył zmiany, jego strona internetowa ograniczała się do listy produktów bez cen i formularza kontaktowego. Cały ruch z formularza trafiał do jednego handlowca, który musiał ręcznie tłumaczyć podstawowe informacje każdemu nowemu kontaktowi.

Po analizie pytań, jakie klienci zadawali podczas pierwszych rozmów, firma zbudowała sekcję z artykułami odpowiadającymi na najczęstsze wątpliwości, w tym orientacyjny cennik widełkowy, porównanie typów materiałów i praktyczny przewodnik po doborze komponentu do konkretnego zastosowania. Dodatkowo wdrożono prosty kalkulator wyceny wstępnej, dostępny bez konieczności kontaktu z handlowcem.

Efekt był taki, że liczba zapytań spadła nieznacznie, ale ich jakość wzrosła zauważalnie. Klienci, którzy się zgłaszali, byli już dobrze poinformowani, mieli konkretne pytania i znacznie częściej finalizowali transakcję. Handlowiec przestał tracić czas na tłumaczenie podstaw, a zaczął skupiać się na dopasowaniu rozwiązania do specyficznych potrzeb klienta, czyli na tym, co faktycznie wymaga jego doświadczenia.

Podsumowanie

Dane z ostatnich lat, od Forrestera przez 6sense po najnowsze badania Gartnera, są zaskakująco spójne. Klienci B2B realizują większość swojej ścieżki zakupowej samodzielnie, zanim skontaktują się ze sprzedawcą, a znaczna część z nich w ogóle preferuje takie podejście, przynajmniej na wczesnym etapie. To nie zagrożenie dla sprzedaży, tylko zmiana zasad gry.

Firmy, które inwestują w edukacyjne treści, przejrzystą i użyteczną stronę internetową, słuchają swoich klientów oraz podejmują decyzje na podstawie danych, wygrywają tę część podróży zakupowej, która wcześniej była całkowicie niewidoczna. Kluczem do sukcesu nie jest wyłącznie pozyskiwanie nowych klientów, ale też budowanie długotrwałych relacji i dbanie o tych, których już masz. Zrozumienie potrzeb, problemów i oczekiwań klientów to pierwszy krok do sukcesu w sprzedaży B2B, niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, czy prowadzisz firmę od lat.


FAQ

Czy dane o 70% samodzielnej ścieżki zakupowej dotyczą każdej branży B2B? Badania wskazują, że wzorzec jest zaskakująco spójny między branżami, choć dokładny procent może się różnić w zależności od złożoności zakupu. Im bardziej skomplikowany i kosztowny produkt lub usługa, tym więcej czasu klient zwykle spędza na samodzielnym researchu, zanim skontaktuje się z dostawcą.

Czy to oznacza, że dział sprzedaży w B2B traci znaczenie? Nie. Badania pokazują, że klienci, którzy jednak angażują się w rozmowę z dobrze przygotowanym sprzedawcą, są bardziej zadowoleni i rzadziej żałują decyzji. Zmienia się moment i charakter tej rozmowy, a nie jej wartość.

Od czego zacząć, jeśli mam małą firmę i ograniczony budżet marketingowy? Najlepiej zacząć od analizy pytań, jakie najczęściej zadają Twoi obecni klienci, i przekształcenia ich w kilka solidnych artykułów na stronie. Nie trzeba od razu inwestować w rozbudowany blog czy kosztowną platformę e-commerce. Ważniejsza jest konsekwencja niż wielkość budżetu na start.

Czy publikowanie cen naprawdę pomaga w sprzedaży B2B? W większości przypadków tak, nawet jeśli są to widełki cenowe, a nie sztywny cennik. Klienci i tak porównują oferty, a brak informacji o cenie często oznacza, że po prostu pominą Twoją firmę na etapie researchu, zanim w ogóle się odezwiesz.

Jak długo trzeba czekać na efekty takiej strategii treści? To zależy od branży i konkurencyjności słów kluczowych, ale realistycznie warto myśleć w perspektywie kilku miesięcy, a nie tygodni. Pierwsze efekty w postaci lepiej poinformowanych, bardziej zdecydowanych leadów pojawiają się zwykle szybciej niż wzrost samego ruchu w wyszukiwarce.


O autorze

Nazywam się Sebastian Śnieciński i jestem konsultantem e-commerce B2B z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w cyfrowej transformacji firm produkcyjnych, dystrybucyjnych i hurtowych. Buduję markę panwokularach, internety tłumaczy, czyli blog i serwis doradczy dla firm B2B, które chcą zacząć sprzedawać online albo robić to skuteczniej niż dotychczas. Na co dzień pomagam właścicielom firm i dyrektorom sprzedaży zrozumieć, jak zmienia się zachowanie kupujących, i przełożyć tę wiedzę na konkretne, wdrażalne działania.